2016/03/26

Wesołego Alleluja!

Wesołego Alleluja!

Już dziś chciałam Wam drodzy czytelnicy złożyć życzenia z okazji Świąt Wielkanocnych. Dla tych, którzy je obchodzą - aby spędzili ten czas najlepiej jak potrafią, umacniając swoją wiarę, skupiając się na Jezusie, ale też żeby te święta spędzili z rodziną, szczęśliwie i zdrowo, ładując energię na nadchodzące tygodnie.
Zdaje sobie sprawę, że jest też grono osób, które nie obchodzą Świąt Wielkanocnych z przeróżnych powodów, więc Wam życzę, by ten czas był dla was spokojny, również szczęśliwy i pełen optymizmu.

Ja sama staram się czerpać z tych dni najwięcej jak potrafię, podobnie było zresztą podczas Świąt BN, bo mam świadomość, że za rok jeśli będę miała okazje je świętować, to kto wie czy nie będę wtedy w pracy! Nigdy nie wiadomo jak rozłożą się dyżury, także.. Cieszmy się tym co mamy teraz!


Wesołego Alleluja! 
(Jezus Zmartwychwstał)

2016/03/19

Maria Dahvana Headley - Magonia

Maria Dahvana Headley - Magonia
"Aza Ray Boyle topi się w powietrzu. Od dzieciństwa cierpi na tajemniczą chorobę płuc, z którą ciężko jest oddychać, mówić – w ogóle żyć. Kiedy więc Aza zauważa statek na niebie, jej rodzina przypisuje to skutkom ubocznym zażywania leków. Aza jednak nie wierzy, by była to halucynacja. Słyszy ze statku głos wzywający ją po imieniu.
Tylko jej przyjaciel, Jason, słucha. Jason, na którego zawsze może liczyć. Jason, do którego chyba czuje coś więcej niż przyjaźń. Ale zanim Aza ma okazję poważniej się nad tym zastanowić, dzieje się coś strasznego. Aza odchodzi z naszego świata, by znaleźć się w innym.
Magonia.
Ponad chmurami, w krainie statków handlowych, Aza nie jest już tą słabą, umierającą istotą, którą była wcześniej. W Magonii po raz pierwszy swobodnie oddycha. Co więcej, ma potężną moc – lecz gdy już zaczyna panować nad swoim życiem, odkrywa, że zbliża się wojna między Magonią a Ziemią. W jej rękach spoczywa los całej ludzkości – i chłopca, który ją kocha. Po której stronie opowie się Aza?
Debiutancka książka Marii Dahvany Headley to niezwykle inteligentna, wielowarstwowa opowieść fantasy, pełna symboli i alegorii. Niezwykła podróż staje się dla Azy impulsem do postawienia sobie pytań o rodzinę, miłość, siebie samą i o to, co oznacza odnalezienie tego wszystkiego." (lubimyczytac.pl)


Męczyłam, męczyłam.. i w końcu skończyłam. Gdy zjawiłam się w księgarni i zobaczyłam "Magonie" na półce, zakupiłam ją bez wahania. Nie wiem co ja wtedy miałam w głowie, czy naprawdę spotkałam się na innych blogach i stronach z pozytywnymi ocenami tej książki, czy po prostu sobie to w tamtym momencie uroiłam. Wtedy myślałam tylko o jednym, że muszę ją mieć! Teraz wydaje mi się, że to tylko urok okładki tak mnie zwabił, bo nie da się zaprzeczyć, że książka pani Marii ma jedną z najpiękniejszych okładek jakie w życiu widziałam i choć samą historią nie jestem specjalnie zachwycona, to przynajmniej książka pięknie prezentuje się na półce.
Tak bardzo pragnę go dotknąć, że właściwie to już nie pragnienie, ale potrzeba, jak potrzeba wody czy pożywienia.
Cały ogólny zarys fabuły możemy przeczytać na okładce książki - Aza Ray to piętnastolatka, która za kilka dni ma obchodzić swoje szesnaste urodziny. To cud, bo gdy miała roczek zachorowała na tajemniczą chorobę płuc. Wtedy lekarze mówili, że nie dożyje pięciu lat, potem dziesięciu, a potem szesnastu.. Do trzech razy sztuka, co? Niestety, ostatnia z ich prognoz się spełnia i Aza odchodzi z tego świata.. Do nieba. Do Magonii. Gdzie ponad chmurami podróżuje statkiem i choć ciężko z początku jej to przyjąć do świadomości - jest wybraną; tą która ma uratować Magonię. 
Czasem nawet śmierć nie kończy cierpienia.
Trzeba przyznać, że autorka miała naprawdę dobry pomysł. Nie tylko okładką kusi czytelnika ale również opisem fabuły. Niestety, pomysł to jedno, wykonanie to drugie. 
Mnie niestety nie urzekła. Właściwie jest to książka na jeden wieczór, a ja męczyłam ją kilka dni, bo nie zawsze miałam nawet ochotę czytać dalsze losy Azy. Zwłaszcza z początku jest.. dziwnie. 
Autorka próbuje zrobić z głównej bohaterki buntowniczkę, dziewczynę o sarkastycznym sposobie bycia, a dla mnie Aza staje się nijaka. Może dlatego, że żeby stworzyć odpowiednio sarkastyczną postać trzeba być samemu trochę sarkastycznym w życiu, a niestety nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że pani Marii do tego daleko i wszystko było takie sztuczne. Wymuszone. I przerysowane. 
To ostatnie tyczy się oczywiście głównie Magonii. Autorka zwyczajnie, jak dla mnie oczywiście, przesadziła. Jakby starała się zrobić ten świat zbyt fantastycznym  powstał z tego jeden wielki chaos. Nietopeżalge? Szkwałowalenie? Co to za beznadziejne nazwy (jasne, może w oryginalne brzmiało lepiej, ale wątpię)? Ptaki w płucach, które wylatują i wlatują sobie do nich kiedy zechcą? Trochę tego wszystkiego było jak dla mnie za dużo. Zdecydowanie mogła zrezygnować z połowy takich dziwactw i przede wszystkim - opisać to wszystko z  ł a d e m  i  s k ł a d e m. Powymyślała multum rzeczy, których zwyczajnie nie potrafiła potem fajnie opisać. Nie, nie twierdzę, że musiała pisać jak choćby Tolkien, jeden z mistrzów jeśli chodzi o opisywanie postaci, potworów i przede wszystkim krajobrazu.. Po prostu mogła zrobić to porządniej i fajniej niż to uczyniła. Poza tym już sam pomysł na Magonię daje jej takie pole do popisu, że mogła spokojnie napisać książkę dwa razy grubszą od tego co wydała. Ale skoro większość opisów, czy to emocji, czy świata Magonii kończy się na dwu-zdaniowych akapitach, no to cóż.. Wyszło jak wyszło. 
Książki niestety nie ratuje także Jason (jest kilka rozdziałów, które są opisane z jego perspektywy), który jak na mój gust, zbyt szybko trafia na ślad Magonii i w cudowny sposób znajduje się tam gdzie trzeba w odpowiednim momencie. Właściwie nie dziwię się, że autorka odpuściła sobie wdawanie się w szczegóły, bo nie podołałby logicznie, spójnie to wszystko wyjaśnić.
Gdy ludzie umierają, w końcu się o nich zapomina. Musicie. Czas mija. Nic nie jest aż tak ważne, żeby wiecznie pamiętać.
Chciałabym skupić się na jakiś plusach, ale jak dla mnie giną one w minusach. Były zwroty akcji, choć nie porwały mnie one szczególnie. Właściwie potrafiłam zamknąć książkę lekko znudzona po rozdziale, który kończy się w "dramatyczny" i zaskakujący sposób, i w normalnej sytuacji powinnam przecież czytać dalej! Jedyne co mi się naprawdę podobało (uwaga na spoilery!!), to fakt, że Aza po pewnym czasie wydaje się tak oczarowana Magonią, że na swój sposób zapomina o tym co było na Ziemi. Pojawia się pojedyncza myśl o Jasonie, która jest nagle tak ulotna dzięki Dai'emu.. To było naprawdę fajne. Albo gdy składa przysięgę, że uczyni dla Magonii wszystko i nie myśli o konsekwencjach dla ludzi, których kocha. Autorka daje się Azie zapomnieć, oczarować Magonii, nawet w trochę negatywny sposób i to mi się podobało.
Powstała już druga część "Magonii", ale póki co nie jest ona jeszcze przetłumaczona na język polski. Autorka dała sobie duże pole do popisu, kończąc książkę w taki, a nie inny sposób. Ciekawa jestem czy podoła, choć mam co do tego duże wątpliwości i jakoś nie będę czekała z utęsknieniem na polskie wydanie "Aerie". 
Uwielbiam fantastykę i od takich książek wymagam naprawdę dużo. A "Magonia" nie spełniła moich oczekiwań. Długo wahałam się między 3 (słaba), a 4 (może być) i w ostateczności postawiłam na 4, bo.. chyba mogło być gorzej. 

Moja ocena na lubimyczytac.pl: 4/10 (może być).

Magonia | Aerie 

2016/03/15

#LBA

#LBA

Dzięki wielkie za nominację onlypretender! Bardzo mi miło, bo to pierwsza moja nominacja w LBA. Wreszcie mam też chwilę wolnego by odpowiedzieć na pytania ;).


1. Gdybyś miała możliwość wyjechać na tydzień do jakiegoś kraju, który byś wybrała?
Grecję! A konkretnie na jakąś wyspę Grecką, choć na swojej liście mam mnóóóóstwo miejsc, które chcę odwiedzić.

2. Czy zapisujesz gdzieś książki, które czytasz?
Wszystkie przeczytane książki mam zapisane na portalu lubimyczytac.pl. Jeśli ten serwis kiedyś padnie to nie wiem co zrobię...

3. Czy lubisz pić alkohol? Jeśli tak, to jaki najbardziej?
Hm.. Czy ja wiem. Lubię napić się z umiarem - jakiegoś drinka jeśli wychodzę gdzieś ze znajomymi, lampkę wina wieczorem do kolacji. Tak po prostu, do towarzystwa, ale nie jest to dla mnie jakiś szczególny wymóg. Więc czy lubię? Z umiarem, to i owszem, ale nie koniecznie muszę. Natomiast jeśli chodzi o ulubiony trunek, to chyba wino. 

4. Jaki jest Twój ulubiony owoc?
Ojejciu.. nie wiem. Autentycznie nie wiem. Uwielbiam niemal wszystkie owoce, a teraz nie potrafię sobie przypomnieć takiego, którego zajadałabym ze szczególnym smakiem. 

5. Piosenka, której ostatnio często słuchasz?

6. Jaki masz stosunek do nieporządku? Jesteś pedantem?
Lubię porządek, ale daleko mi do pedantki.

7. Co miałaś dziś na obiad?
Krokiety ze szpinakiem :) 

8. W jakiej części dnia najczęściej czytasz?
Wieczorem. 

9. Czy masz jakiś breloczek przy kluczach?
Pierwszy z nich to dziewczynka z imieniem Agnieszka (czyli niby ja ;p), i ten breloczek mam od około.. 6 latu. Drugi to natomiast przywieszka chyba z gum orbit :D.

10. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk, bez którego nie mogłabyś się obejść?
Mam nadzieje, że chodzi o te kosmetyki do makijażu, po do pielęgnacji ciężej byłoby mi wybrać. Jeśli jednak do makijażu to zdecydowanie tusz do rzęs. Po prostu bez niego wyglądam jak bezrzęsne stworzenie, bo mam bardzo jasne rzęsy i niestety bez tuszu nie widać, że są długie i naturalnie podkręcone :). 

11. Wolisz pisać niebieskim czy czarnym długopisem?
E.. Czarnym? :p 


To już chyba wszystko, jeszcze raz dziękuje za nominację, a sama.. nie nominuje nikogo. Jeśli jeszcze kiedyś ktoś mnie wyróżni w taki sposób postaram się wybrać kilka osób, aczkolwiek póki co uważam, że jestem zbyt krótko w blogosferze, żeby porywać się na takie coś :D. 

2016/03/10

Colleen Hoover - Hopeless

Colleen Hoover - Hopeless
"Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia." (lubimyczytac.pl)



Sky na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłą, szarą nastolatką. Chyba, że uznacie za wyjątkowe to, że mając siedemnaście lat jest całkowicie odcięta od technologii - nie wie co to iPhone, gdy widzi czytnik e-booków sądzi, że to mini telewizor. To wszystko przez jej matkę, Karen, która jest całkowitą przeciwniczką wszystkich nowinek technologicznych, a Sky jako posłuszna córka godzi się na dziwactwo mamy. Może za wyjątkowe uznacie fakt, że główna bohaterka całe życie uczyła się w domu - to ponownie wymysł jej rodzicielki. Może zadziwi was fakt, że wreszcie w wieku siedemnastu lat postanawia jednak rozpocząć naukę w liceum za namową swojej przyjaciółki Six, twierdząc, że to ułatwi jej dostanie się do collage'u. A może jednak bardziej zaskoczy was fakt, że Sky nosi miano dziwki, choć nigdy nie spała z żadnym facetem (ach, nie ma jak to rozwiązła przyjaciółka!), a na dodatek, nawet jeśli z jakimś się całuje to nie czuje.. Nic. Kompletnie nic. Do czasu aż poznaje Holdera, który wywraca jej świat do góry nogami. 
Więc jak? Sky jednak nie jest aż taka szara jakby mogło się wydawać, prawda? 
Nie będę życzyć sobie idealnego życia. Rzeczy, które przewracają cię w życiu są testami, zmuszają cię do wybrania pomiędzy poddaniem się i leżeniem na ziemi, a otarciem kurzu i powstaniem jeszcze wyżej niż stałeś zanim zostałeś przewrócony. Wybieram stanie wyżej.
Na okładce książki znalazłam nieco krótszy opis, niż na stronie lubimyczytać.pl. Nie wiem czy to tylko wrażenie, bo już znam całą historię, czy jednak pełen opis powiedziałby mi coś więcej ale z początku założyłam, że będzie to standardowe romansidło dla nastolatków. Niby to zwykła nastolatka, która nagle poznaje nieziemskiego faceta (oj tak, wszystkie kobiety się do niego ślinią!), który ma jakąś mroczną tajemnice i o dziwo, ze wszystkich dziewcząt, które go otaczają zwraca uwagę właśnie na Sky - szarą myszkę, noszącą miano dziwki. Brzmi trochę znajomo? Trochę oklepanie? Nic z tych rzeczy! Fakt, początek opowieści to właśnie rodzące się między dwójką głównych bohaterów uczucie.. Ale sekret, który skrywa Dean nie dotyczy tylko jego. Dotyczy także Sky, a gdy prawda wychodzi na jaw, wszystko się zmienia. 
Szukałem cię przez całe moje pieprzone życie
Ta książka to opowieść o młodzieńczej miłości, ale nie tylko. Autorka porusza też bardzo ważne tematy i wbrew pozorom romans głównych bohaterów wcale nie jest wątkiem przewodnim, choć właśnie od niego wszystko się zaczyna. Tak naprawdę w tej historii chodzi o tajemnicę, którą skrywa Dean, a która w ostateczności sprawia, że może stracić Sky na zawsze. 
-To po prostu bardzo ważny krok. Kiedy już go zrobię, nie będę się mogła wycofać.– A może wcale nie będziesz tego chciała? Może zrobisz po nim następny krok, a potem znów następny, aż w końcu zaczniesz biec?
Pochłonęłam książkę w dwa wieczory (pewnie byłby to jeden, ale jak wiecie - obowiązki ;)). Historia jest napisana dość fajnie, lekko (choć jak zwykle z początku irytowało mnie pisanie w czasie teraźniejszym w pierwszej osobie), czyta się naprawdę szybko, zwłaszcza, że autorka na tyle miesza w głowie czytelnikowi, że pragnie od razu dowiedzieć się o co chodzi z wybuchami złości Dean'a i sekretem, który ewidentnie skrywa przed Sky. Są momenty, gdy szczęka opada na ziemię, są też te bardziej przewidywalne, gdy na usta ciśnie się "wiedziałam!". Ale skłamałabym, gdym nie napisała, że też trochę się rozczarowałam. Zewsząd krzyczały do mnie opinie czytelników, że ta książka "zmiażdży mnie emocjonalnie", sprawi, że będę się czuła "wypruta z emocji", albo jakby "przejechał po mnie pociąg" czy "wyciśnie z moich oczu morze łez". Niestety, nic z takich rzeczy nie miało miejsca. Cała historia naprawdę mnie pochłonęła, wzbudziła wiele emocji, ale czy aż tak bym była zmiażdżona emocjonalnie? Chyba nie. Był tylko jeden moment (już gdy niemal wszystko było jasne), gdy naprawdę czułam taką mieszaninę emocji, że przez moment nie wiedziałam czy to najpiękniejszy moment, czy najbardziej przerażający. Gdy zadałam sobie pytanie - czy po czymś takim można jeszcze normalnie funkcjonować z drugą osobą? Czy można pozwolić jej na nowo się do siebie zbliżyć? (Nie chcąc spoilerować nie napiszę o co mi dokładnie chodzi, chyba, że ktoś czytał i jest ciekawy to z chęcią wypowiem się w komentarzach!). 
Chcę, żebyś ich nie zamykał… bo chcę, żebyś patrzył, jak oddaję ci ostatni kawałek serca.
Mimo pewnego rozczarowania w kwestii "miażdżenia emocjonalnego", na koniec zacytuje fragment recenzji, który idealnie obrazuje to, czego ja sama lepiej nie umiem ująć w słowa:
Wydawać by się mogło, że o miłości napisano już wszystko, wykorzystując te wszystkie słowa, które przekazują blask i magię uczuć. Colleen Hoover, autorka „Hopeless”, udowodniła światu, że można zrobić to jeszcze lepiej, piękniej, bardziej intensywnie." (Kominek, lubimyczytac.pl)
Tak, pani Colleen ukazuje miłość w zupełnie nowy ale jakże piękny sposób. 
Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest to, że dzieli się w nich ludzkie losy na rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego zrobić w prawdziwym życiu. [..] Niezależnie od tego, co się dzieje, życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy nie, i nigdy nie możesz pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech.
PS: dopiero teraz zauważyłam, że są kolejne części Hopeless - jedna opisuje całą historię z perspektywy Dean'a i muszę w najbliższym czasie gdzieś ją dorwać (póki pamiętam dokładnie o co chodzi), bo nieraz zastanawiałam się co mu też siedzi w głowie, co teraz czuje.. No i jest też trzecia część, ale dotyczy bardziej Six? Też fajnie! :)

Moja ocena na lubimyczytac.pl: 8,5/10 (rewelacyjna+) oraz dodana do ulubionych! :)

Hopeless | Losing Hope | Szukając kopciuszka 

Jeśli już odwiedziłeś/aś mojego bloga, a na dodatek choć trochę Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie jakiś ślad w postaci komentarza i/lub obserwacji!
Dzięki i mam nadzieje, że jeszcze tu wrócisz! :)
Copyright © 2016 zaksiążkowany świat Raven , Blogger